Source
MojaPolska | czytanie #naszserial_2 #kawiarnia_pod_kotemOdcinek 3: Nagła zmiana sce...
2 060 Views/Reach
2026-02-22 15:12
Message №4407
#czytanie #naszserial_2 #kawiarnia_pod_kotemOdcinek 3: Nagła zmiana scenariuszaJulia jeszcze raz popatrzyła w lustro przy szatni. Sukienka jeszcze z czasów „sprzed” leżała jak ulał. Od wysokich obcasów trochę bolały stopy — kiedy wkładała te szpilki ostatnio? Pięć czy sześć lat temu? Złapała w lustrze spojrzenie Wojtka — ciepłe i pełne zdziwienia, jakby nie spodziewał się po niej tak eleganckiego wyglądu. Trzeci dzwonek przerwał magię momentu i oboje pośpiesznie weszli na widownię.Po jakimś czasie Julia nagle uświadomiła sobie, że rozumie absolutnie wszystko, choć bała się, że jej znajomość polskiego nie wystarczy. Ucieszyła się i chciała szepnąć o tym Wojtkowi, gdy zauważyła, że ten siedzi z kamienną twarzą, bezmyślnie wpatrzony w telefon. W ciemności widowni wyraźnie widziała wiadomość na ekranie: „Ona już wie. Przyjeżdżaj”. Nagle Wojtek ocknął się, szybko spojrzał na Julię, która w tej samej chwili udała, że uważnie słucha dialogu na scenie. Szybko schował telefon.Po spektaklu Wojtek był małomówny i zamyślony. Julia, wyczuwając jego stan, spokojnie podała mu rękę na pożegnanie.— Dzięki za spektakl, szefie, było naprawdę cudownie. Do zobaczenia jutro — powiedziała i zniknęła w klatce schodowej.Wojtek otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale w kieszeni znowu zawibrował telefon.— Chyba nie jutro — mruknął do siebie, jeszcze raz spojrzał na drzwi, które głośno zamknęły się za Julią, i szybko wskoczył do auta.Zuza kończyła sprzątać kawiarnię, a Marek właśnie wysypywał resztki kawy z ekspresu, gdy dzwonek znów zabrzęczał. Zuzka skrzywiła się, widząc spóźnioną klientkę:— Hejka, ale już zamykamy.— Jeszcze kwadrans — spokojnie odpowiedziała dziewczyna, patrząc nie na Zuzę, lecz na różowe spodnie Marka. — Hej, koleś, zrób mi matchę, różową, na kokosie.Rozpięła skórzaną kurtkę, oparła się łokciami o ladę i zaczęła bębnić po blacie palcami, bawiąc się skórzanymi bransoletkami. Marek patrzył na nią jak na przybysza z innej planety. Przed nim stała niewysoka, szczupła nastolatka o krótkich, zielonych włosach. W obu brwiach i nosie miała srebrne kolczyki, a spod obficie pomalowanych czarnych rzęs błyszczały ironiczne, piwne oczy.— Co tak patrzysz? — ponagliła go. — Nie masz różowej?Zuzka głośno przesunęła krzesło za jej plecami, manifestując oburzenie na tę późną wizytę. Ale Marek nagle szeroko się uśmiechnął, skinął głową i powiedział:— Jasne, że mam. Dla takiej klientki zawsze się znajdzie. Tu czy na wynos?— Na wynos, bo przecież zamykacie — odparła z lekkim sarkazmem, doskonale odczytując zachowanie Zuzy.— Jakie imię mam napisać na kubeczku? — Marek mrugnął do dziewczyny, wyciągając marker.— Mirka — rzuciła krótko. — Płacę kartą.Po chwili zielonowłosa wyszła, trzymając w ręku kubek z różową matchą.— Przecież nie piszemy imion na kubkach — zauważyła Zuza, gdy tylko drzwi się zamknęły.Chłopak zaśmiał się beztrosko, patrząc przez okno na czarną ramoneskę znikającą w ciemnościach ulicy:— Numerów telefonu też nie. Jak myślisz, napisze?— Zabiję cię! — Zuza, śmiejąc się, rzuciła w niego ścierką. — Chodźmy już do domu.Walentynki nareszcie się kończyły.